Nie ma to jak wypad do baru. Wszyscy (no, przynajmniej większość) dobrze to znamy - znajomi, rozmowy, piwo (sok/woda), rozmowy, nowi znajomi, rozmowy... Jednak najciekawsze zdarza się, gdy już rozmyślamy o zadaniach następnych dni. Niespodziewane spotkanie, które z reguły spisujemy na to typowe "część, co u Ciebie?", potrafi mile zaskoczyć błyskotliwością rozmówcy oraz prędkością, z jaką upływa czas. W końcu - kochamy niespodzianki. Zwłaszcza te miłe.
Na koniec małe coś:
Siedzi dziewczyna w McDonaldzie
po sali strzela oczami
na wyświetlaczu zmiany nie goszczą
chyba już nie ma drugiej połowy
* Przepisałem notkę powstałą pod koniec sierpnia. Trzeba przenieść zapiski na ich właściwe miejsce.