Bernard Bondos

Narzędzie do upubliczniania myśli

Work hard, but what after?

12 01 2007, 20:20

Dość cięzki początek roku mnie spotkał. Z pierwszego tygodnia pamiętam niewiele, bo tylko sobotę... Pomijając kupę matmy, było dużo różnego rodzaju podróży. Tych zapchanym maksymalnie autobusem, ale też tych samochodem. Na koniec dnia, po calutkich 11 godzinach zadanek z matematyki pojechałem do Warszawy, odebrać siostre z samolotu. Wróciła z Hiszpanii po trzech miesiącach. Matko! Ona się zmieniła! Kiedy?... Do Lublina wróciłem o 3 nad ranem. Spać poszedłem o 4. Od tamtej pory nie miałem okazji się wyspać. A jutro o 9:30 angielski... Ratunku!

A tak przy okazji.. Wszystkim, którzy uważają, że nasz kraj wcale nie jest taki zacofany, polecam nocną przejażdżkę polskimi dorgami. Smród powali Was na nogi swoją intensywnością i smrodem. Naprawdę.

Komentarze

  1. www

    po 11 godzinach matematyki byles w stanei cokolwiek zrobic??
    "ludzię się zmieniaja"

  2. Bond

    Byłem, nie byłem... musiałem. Od 21, w trakcie jazdy do Wawy, czytałem jeszcze opowiadania Borowskiego.. na szczęście bateria w laptopie padła po godzinie i miałem "pretekst" do odpoczynku.

  3. www

    wow jestem po wrażeniem ja padłabym jak ta bateria:)

  4. Nick:
    Strona WWW:
    Kod: code
    Treść komentarza