Właśnie mi się przypomniało, że miałem coś napisać po niedawnym wypadzie do baru. Niestety, ostatnio nie trzymają się mnie moje świeżo sformułowane refleksje (no, świeżo jak świeżo, po piwie), zostają tylko jakieś niejasne, porwane wątki, których odtworzenie niekoniecznie mi się udaje. Mam jednak wrażenie, że płakać z tego powodu nie będziecie... ;) Zauważyłem również, że od kilku miesięcy tutaj, używam tego miejsca wyłącznie jako kanalizacji dla złych emocji. Czas z tym skończyć. Po pierwsze dlatego, że trzeba powrócić do pracy nad samym sobą, wszakże działanie przede wszystkim. Po drugie dlatego, że przepadałem za tamtą ironiczno-sarkastyczną wersją, opisującą rzeczywistość. Po trzecie dlatego, że... oj, no ile można?
Tak z rzeczywistości, to matura coraz bliżej (a z tej okazji obrazek na koniec, dla wszystkich maturzystów ;), a ja miast się doskonalić w niektórych dziedzinach, "głupieję w oczach", jak to określił niedawno sor M. Potrafię w tym momencie odpowiedzieć na to w jeden sposób: cóż. Świadomość, że w razie jakichś tam niepowodzeń, moje tłumaczenia będą traktowane jako wymówki i usiłowanie zrzucenia winy zamiast jako realna geneza, powoduje chęć powtórzenia odpowiedzi. Taak, kiedyś to zrobię.
A, zapomniałbym znowu. W pewnej problemowej kwestii to ja miałem źle poukładane, jednak. Zdaje się, że już uporządkowane.

21 04 2007, 8:21
Oooo wpis! Nawet dwa, ale tamten bezczelnie usunąłeś (no to co, że był identyczny, tylko bez tytułu (double-click?))!
Poza tym, wy wszyscy tacy monotematyczni. To co, że matura. Matura to banał w porównaniu z tym, co Cię na studiach czeka... Więc teraz nie biadol nad swym losem, poucz się trochę, a potem idź się wyszaleć.
I, next time, loguj na kartce papieru swoje przemyślenia - ja przynajmniej chciałbym je usłyszeć! Trzymaj się, Cas!
21 04 2007, 13:32
Mori, gubisz kolejność - zamin coś będzie mnie na studiach czekać, muszę na przyzwoitym poziomie zdać maturę. Dlatego "my wszyscy" jesteśmy tacy monotematyczni.
Loguję na kartce moje przemyślenia, jednak kliknąłem "Opublikuj", zapominając, że nie dopisałem tytułu ;)
26 04 2007, 20:53
Ja jakoś tak mam, że przemyślenia napisane w sieci stają się jeszcze mniej podobne do pierwotnych kształtów w mojej głowie. Czuję się jakaś zobowiązana do określonych treści czy pisania określonym sposobem.
Zeszycik ze swoimi bzdetami czy choćby luźne kartki oddają lepiej wnętrze, a później chyba jest je lepiej analizować, bo w końcu lepiej oddają to co chcesz powiedzieć... i nie musisz się bać że ktoś zobaczy co na Twoim blogu i wygada wszystkim.
Maturę zdasz, więc nie masz co marudzić... i zdasz ją dobrze :)