Tak się zastanawiam nad tym znowu (bo znowu doskwiera mi samotność) i dochodzę do wniosku, że ja się w niej zakochałem. I najśmieszniejsze, że wiedziałem to juz wcześniej, tylko nie pozwalałem sobie tego powiedzieć. W idiotyczny sposób mowiłem sobie, że za cienki w barach na nią jestem i zamiast wykorzystać te wszystkie sytuacje, chociaż na normalną znajomość, nie robiłem nic. I w ten sposób nie mam z nią nawet żadnego kontaktu... to chyba dobrze, bo taki uklad byłby bardzo niezdrowy, aż się Love Actually i epizod z Keira przypomina.
Pozwoliłem sobie opublikować notkę powstałą 12 września w Amsterdamie, nieopublikowaną z powodu problemów internetowych...
26 09 2007, 8:02
Nie lepiej ruszyć pupe i coś zrobić zamiast marudzić? ;)
30 10 2007, 20:19
Benek a tak właściwie to co sie z Tobą dzieje? nadal udajemy że sie olewamy z powodu jakiegoś głupiego klucza do węzła? ;p mi się to już znudziło..pozdr
31 10 2007, 13:51
Ciekawy punkt widzenia z tym kluczem... nie, to nie klucz, jezeli tak uwazasz. Po pewnym incydencie w radiowezle podczas stasia doszedlem do wniosku, ze nie mamy o czym dalej rozmawiac. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, zeby tego nie zmienic, wszystko zalezy od Ciebie i od Szyby.
10 11 2007, 22:54
<przytulam mocno>