Punkt odniesienia stał się chyba punktem zatopienia, rozmowy zaczęły coraz częściej wymykać się spod kontroli, niebezpiecznie, naprzemiennie przekraczając granicę miedzy przyjemnością a bólem. Nie wiem co się dzieje. Co chwile okazuje się, że coś nad czym, jak mi się wydawało, miałem kontrolę, zmierza w całkowicie odmiennym kierunku od pożądanego. Nie podoba mi się to cholernie. Po kilka razy dziennie mam wrażenie, że obudziłem się z ręką w nocniku. Zaczynam tracić kontakt z rzeczywistością, coś mi się o czymś wydaje, a tak naprawdę jest całkowicie inaczej. Braki snu poniekąd odrobione, ale z tymi aktualnymi myślami, boję się tego, co mi się może przyśnić.
WTF?
13 02 2009, 23:15
No nie... Jak się boisz, to może jakiś 'lucid dreaming' trzeba zacząć praktykować? W sumie to jest stosunkowo proste i powinno działać (ja z lenistwa opanowałem tylko zapamiętywanie snów, ale...).
Poza tym co się tak wszyscy przejmują tym, czy coś zrobili na czas albo jak się życie zmienia... Nie warto się IMO tym martwić. Czujesz się źle - to zrób coś pozytywnego i tyle :P Nie wiem, siłownie odwiedź, narysuj jakiś obrazek, skrypt jakiś napisz, pozjeżdzaj na sankach or something... Smucenie się jest fajne, wypaśne i w ogóle, ale ma to do siebie, że generalnie jest mało produktywne i nic z niego nie wynika :P
18 02 2009, 23:05
Ta notka została popełniona w stanie zdecydowanie za dużego zmęczenia i za dużej ilości mate w organizmie.. także nie zwracać uwagi ;)
18 02 2009, 23:57
uff. nigdy więcej przedawkowania mate!
22 02 2009, 0:09
Mate? WTH?
22 02 2009, 11:59
Mori: http://pl.wikipedia.org/wiki/Yerba_mate )
23 02 2009, 23:46
O, o yerba kiedyś czytałem... Ponoć smakuje tragicznie. LoL. Ja tam paputek Liptona z szklanki wody wrzacej po jakichś pięciu-dziesięciu sekundach wyciągam, bo potem jest dla mnie za mocne i musze sypać więcej niż jedną łyżeczkę cukru :/