I've felt myself really ashamed
Since the time
I lost one of my best friends
and my mind
Jak napisał i zaśpiewał Manuel Munoz, wokalista The Dead Old Tree, po samobójczej śmierci perkusisty tegoż zespołu. Nie mam do czynienia z tak ostatecznymi wydarzeniami, jednak tekst Won't follow him oddaje sedno moich aktualnych przemyśleń w pewnej materii. Miałem tutaj także napisać, że po raz kolejny doszedłem do wniosku, iż niektóre sytuacje nie powinny mieć miejsca, at all. Problem w tym, że nie pamiętam, kiedy ostatni raz doszedłem do podobnego wniosku. Jestem przekonany, że takowe się pojawiały i to nie raz. Ale nie pamiętam.
Rozchodzi się o to, że chciałbym zadać pewne pytanie. Czyli prawidłowym byłoby założyć, że chciałbym także poznać odpowiedź. Prawdę mówiąc, nie. Przeraża mnie ona. Ale to przez moją dziwną wyobraźnię, prawdopodobnie. Pytanie w swej istocie bardzo zwięzłe - o co Ci tak naprawdę chodzi?
Wydawało mi się, że daję jasno do zrozumienia, że lubię, gdy nie owija się w bawełnę, ale chyba zmyliłem wszystkich moim zamiłowaniem do kombinowania w, nazwijmy to, procesie twórczym, w którym zazwyczaj od razu się gubię. Ale czy wy nie kochacie tego momentu, w którym znajduje się samego siebie?
Aby jednak wprowadzić jakąś zmianę, nawiążę do poprzedniej notki. Zresztą, jeszcze jednek akapit zakończony znakiem zapytania i cały tekst wyleciałby szybciej niż powstał. Tak więc: plugawstwo skostniało, węzły wytrzymały, zamki niekoniecznie. W każdym razie, nastąpił całkowity brak działań w poruszonej kwestii. Niestety. I wkurza to bardzo, zwłaszcza, że nie mam problemu z tego typu działaniami w kwestiach służbowych (i nawiasem mówiąc, się pewna osoba bardzo zdziwiła, hihi).
I obiecuję, że zmienię ten design, kiedyś.