Bernard Bondos

Narzędzie do upubliczniania myśli

New aim

10 11 2006, 18:39

Moje życie ma w ostatnim czasie formę ciągnących się miesiącami udręk i wywiązywania się z niefortunnie lub podstępem zawartych zobowiązań. Na dodatek za bardzo niedługo czeka mnie matura rozszerzona z matematyki i fizyki. Istnieje także jeszcze jedena dość poważna rysa na moim życiorysie, ale o tym nie tutaj. Bliżsi znajomi powinni się już zorientować o co/kogo chodzi. Dzięki temu wszystkiemu codziennie towarzyszy mi huśtawka nastroju o dużej prędkości zamieniająca się czasem z nietypowymi stanami euforycznymi. Właśnie zaczął się jeden z nich. Muszę się przyznać, że wiążą się one z dość ciekawymi i innowacyjnymi przemyśleniami dotyczącymi życia ogólnie, kontaktów ze społeczeństwem i przyszłością mojej osoby. W wyniku aktualnych, stwierdziłem: potrzebuję w czerwcu/lipcu (np. podczas urodzin, co byłoby chyba hołdem kulturze naszych bardzo dawnych przodków), gdy to wszystko rzucę w często przywoływaną cholerę, dwunastu godzin szalonego oddania się tej części umysłu, której nikt z nas na codzień niedopuszcza do panowania nad ciałem. Chętnych na przeżycie 12 najciekawszych godzin w swoim dotychczasowym życiu... zresztą, wiecie gdzie mnie znaleźć. Tylko się pospieszcie, trzeba ułożyć plan zajęć.

Linux+Opera+flashplayer

01 11 2006, 17:43

Przez dwie godziny nie mogłem dosłownie nigdzie znaleźć informacji jaką ścieżkę podać podczas instalacji flashplyera dla Opery pod linuxem. Teraz już wiem i przekazuję dla potomnych. Ścieżka dla Opery pod linuxem to /opt/opera/lib/opera. Dziękuję za uwagę.

An old conclusion

09 10 2006, 21:51

Nie ma to jak wypad do baru. Wszyscy (no, przynajmniej większość) dobrze to znamy - znajomi, rozmowy, piwo (sok/woda), rozmowy, nowi znajomi, rozmowy... Jednak najciekawsze zdarza się, gdy już rozmyślamy o zadaniach następnych dni. Niespodziewane spotkanie, które z reguły spisujemy na to typowe "część, co u Ciebie?", potrafi mile zaskoczyć błyskotliwością rozmówcy oraz prędkością, z jaką upływa czas. W końcu - kochamy niespodzianki. Zwłaszcza te miłe.

Na koniec małe coś:
Siedzi dziewczyna w McDonaldzie
po sali strzela oczami
na wyświetlaczu zmiany nie goszczą
chyba już nie ma drugiej połowy

* Przepisałem notkę powstałą pod koniec sierpnia. Trzeba przenieść zapiski na ich właściwe miejsce.

bleh, tyle można powiedzieć

03 10 2006, 22:14

Bardzo lubię, kiedy ktoś chce pomóc. Ale nie potrzebuję już tych samych słów, a działania.

advertising

04 09 2006, 15:33

Nie pozwolimy!, Chcemy zniszczyć! - doskonale przedstawiona prawda o naszych narodowych bliźniakach ;)

Nie znam tych ludzi, jak większość zbliżonych do mojego pokolenia, to tylko tak na przekór. Niemniej jednak, reklama zrealizowana doskonale - trafia do słuchacza, uderzając realnością.