Bernard Bondos

Narzędzie do upubliczniania myśli

Work hard, but what after?

12 01 2007, 20:20

Dość cięzki początek roku mnie spotkał. Z pierwszego tygodnia pamiętam niewiele, bo tylko sobotę... Pomijając kupę matmy, było dużo różnego rodzaju podróży. Tych zapchanym maksymalnie autobusem, ale też tych samochodem. Na koniec dnia, po calutkich 11 godzinach zadanek z matematyki pojechałem do Warszawy, odebrać siostre z samolotu. Wróciła z Hiszpanii po trzech miesiącach. Matko! Ona się zmieniła! Kiedy?... Do Lublina wróciłem o 3 nad ranem. Spać poszedłem o 4. Od tamtej pory nie miałem okazji się wyspać. A jutro o 9:30 angielski... Ratunku!

A tak przy okazji.. Wszystkim, którzy uważają, że nasz kraj wcale nie jest taki zacofany, polecam nocną przejażdżkę polskimi dorgami. Smród powali Was na nogi swoją intensywnością i smrodem. Naprawdę.

It's time

04 01 2007, 22:40

Nadszedł moment, w którym trzeba przestać się oszukiwać i to powiedzieć. Źle wybrałem liceum. Tak, oczywiście, poznałem tu pewnych ludzi, zdobyłem pewne umiejętności i doświadczenie, ale bilans jest ujemy, nawet bardzo daleko pod kreską. Szkoda, że musiały minąć aż dwa lata, żebym zrozumiał pewne rzeczy, miałem przecież o wiele lepiej zapowiadającą się możliwość... ale jej nie wybrałem. Mając dzisiejszą wiedzię, zrobiłbym to bez wahania. Mam świadomość, że moje podejście zmieni się po maturze, ale powód będzie tylko potwierdzał aktualne przemyślenia.

Yes

29 12 2006, 16:50

Tak, kurwa. Mówcie sobie, że jestem egoistą. Nie pomyśleliście, że mogę mieć do tego prawo? Po tym wszystkim co robiłem i przeżyłem? No pewnie, że nie pomyśleliście. Bo to nie ja jestem egoistą. To Wy. Gadajcie sobie dalej. Mam Was głęboko w dupie, tam gdzie Wasze miejsce, zresztą. I tak, oczywiście, "ja mam rację". Nie wiecie dlaczego? Zacznijcie wreszcie słuchać.

A letter

11 12 2006, 17:43

Dostałem dzisiaj piękny list. Przeczytałem rano, przed wyjściem, goniąc za pieprzonym schematem, jaki jest nałożony na nasze życie. I wiecie co się stało? Nagle schemat zniknął. A ja poczułem się jakbym znowu śnił. Zniknęły problemy i stres, poczułem coś, czego nie czułem już dawno. I jest to piękne.
Tylko... jak to przekazać odbiorcynadawcy?

Some new abstraction

06 12 2006, 17:46

Płomienie świec trwały bez ruchu rozlewając ciepły blask na jego twarz i przedmioty znajdujące się na stole. Światło mieniło się w krysztale małej miseczki zapełnionej truflami. Po obu stronach stołu, obok srebrnej zastawy, stały wysokie, również kryształowe kieliszki, skrywając w sobie wytrawne wino. Jego ciałem wstrząsnął dreszcz. Spojrzał na zegarek i westchnął, niszcząc tym harmonię płomieni. Włoskie kakao pozostało na jego wargach śladem po zjedzonej, jedynej ostatnimi czasy słodyczy. Powieki mocno zacisnęły się na jego oczach, ujawniając zmęcznie. Po chwili, jedynie falujące w kieliszku wino świadczyło o czyjejś obecności przy stole.