Bernard Bondos

Narzędzie do upubliczniania myśli

Dlaczego jestem głupi?

27 02 2007, 23:07

Na początek wypadałoby zdefiniować głupotę. W tym określeniu można ująć wiele ludzkich atrybutów, ale najszybciej na myśl przychodzą dwa: inteligencja i decyzje. Głupi możemy być od urodzenia, bo natura obdarzyła nas niskim poziomem inteligencji. Głupcami możemy też nazwać siebie, lub zostać nazwanymi przez innych, jako efekt refleksji nad podjętymi przez nas decyzjami. Ja, owszem, głupi jestem, ale dotyczy to drugiego z wymienionych przeze mnie atrybutów.

Rozważmy więc kryteria, wg. których będziemy oceniać, czy decyzja była głupia. Aby doszło do decyzji, potrzebny jest problem, a ten powstaje dla sytuacji. Następstem decyzji będą działania, one zaś pociągną za sobą konsekwencje. Te stworzą nowe sytuacje, czyli nowe problemy, nowe decyzje... i tak bez końca. Klucz stanowi zatem sposób. Jedną z jego składowych jest nasz stan emocjonalny. Decyzje podejmowane pod wpływem emocji mogą być pochopne, będą złe, bo ich nie przemyślimy. Nie dokonamy analizy konsekwencji podejmowanej decyzji, a to doprowadzić może do sytuacji, w której będziemy nią szkodzić sobie. Prawdopodobnie, jeżeli nie zestawimy jej ze swoim sumieniem i systemem wartości, będziemy jej żałować, określimy ją właśnie jako głupią. Ja, pomimo, że staram się podejmować decyzje obiektywnie, często zostawiam sobie za mało czasu na ich roważenie, a czas właśnie stanowi następną składową sposobu. Na analizę konsekwencji i zestawinie ich z własną osobą jest on przecież potrzebny. Równie złą decyzją, będzie ta podjęta za wcześnie, jak i ta podjęta za późno. Zwlekając narażamy się na wątpliwości dyktowane emocjami, czy innymi sytuacjami, a to doprowadza do mętliku. Nie jesteśmy później w stanie wybrać właściwie, bo wdajemy się w coraz głębsze rozważania, stawiając przed sobą kolejne problemy, zmuszając się w nieskończoność do podejmowania następnych decyzji. W moim wypadku jest to przekleństwem decyzji, na których rozważenie zostawiłem sobie czas.

Jednak ostatecznym kryterium jest zachowanie. Bo co z tego, że to wszystko wiemy? Co z tego, że ja to wiem, że to ja sam potrafię w ten sposób przeanalizować swoje działania, swoje życie, że potrafię do tego dojść, skoro oprócz tego tekstu nic więcej z tego nie wyniknie? Moje wysiłki spełzną na niczym, w czego konsekwencji, nie podejmę dalszych. Nie zmienię nic w swoim postępowaniu, nie zmienię siebie. Dlatego właśnie jestem głupi. Dlatego, że nie potrafię.


Sponsorowane przez Anathemę:
A long-term problem, a temporary remedy,
but fuck it all anyway you can pretend to be happy.
So many years of pathetic lies,
empty promises and unfulfilled dreams are scattered like dust into the winds.
Looking for the sun that eclipsed behind black feathered wings.
Tomorrow never comes, there was only ever one day... but now it's too late.

The inequity of fate
The pains of love and hate
The heart-sick memories
That brought you to your knees

5 rzeczy, których...

27 02 2007, 23:02

...nie powinniście o mnie wiedzieć.
1. Z dzieciństwa pamiętam nie dużo, okres ten kojarzy mi się z traumą.
2. Cowiększe niepowodzenia i wpadki wyrzucam z pamięci, jednak wracają kąsać, niczym uzbrojony bumerang. Zazwyczaj umacniają.
3. Diagnozuję sobie zaburzenia emocjonalne, co w połączeniu z paroma innymi dolegliwościami składa się już na depresję.
4. Lubię noc i jej kojące atrybuty, na obrzeżach średnich miast najdoskonalsze.
5. Jestem hetero, co poniektórych powinno zaskoczyć...

Nie typuję do dalszej zabawy, bo nie mam kogo.

Soon...

12 02 2007, 23:31

Mam się ochotę tak upić, żeby czerwień policzków, twarzy i pochłanianego trunku zasłoniła teraźniejszą szarość, żeby stała się tłem. A potem tańczyć. A gdzie tam tańczyć - skakać, krzyczeć i biegać i szaleć i ze śmiechem, nie tylko na ustach, obejmować. Zadomowić się w rozkoszy, żyć...

Niebawem.

Love Mondays

05 02 2007, 23:36

Taaak, zdecydowanie najciekawsze dni mojego życia. Dzisiejszy nawet poziomem dorównuje tym z dawnych lat.. Zaczęło się pobudką smsową, dzięki Igorowi ("Benek to pała i znów zaspał na polski" - ...), bez tego szczerze wątpię w szybkie podniesienie się z łóżka. Brak śniadania niekoniecznie dobrze wpływa na podróż do szkoły (świadomość, że kolejna godzinka nieusprawiedliwiona się pojawia jest równie niemiła). Tak dla zahartowania, 3 kołki (na czysto) z j.p. w dzienniku (czwartek = zebranie). Pominąć można kolejne godziny szkolnego życia, bo zbliża się bardziej bolesny (fizycznie, jednak) moment dnia. Ale najpiew refleksja. Otóż, co roku media ślą ironię i cynizm w stronę naszych kochanych drogowców, że znowu ich zaskoczyło. Zastanawia mnie, dlaczego do tej pory nie słyszałem ani jednej wzmianki o zaskoczonych pracownikach osiedlowych administracji, którzy rok w rok mają w dupie odśnieżanie chodników. Dzisiaj biegnąc, coby na autobus zdążyć, wypierdo... wyrżnąłem o jedną z piramid namiętnie i uparcie usypywanych przy przejściach dla pieszych na osiedlowych ulicach. Debile! Czy tak trudno jest machnąć tą łopatą dwa razy i odgarnąć ten zasrany śnieg, zbity w kopiec przez pług?...

No i oczywiście dzień zakończył kotecek...
Klementyna

So many dreams...

25 01 2007, 23:26

Mam wrażenie, że wszystko w swoim życiu spierdoliłem. A to o czym marzę to sny głupka niezdającego sobie sprawy z otaczającej go rzeczywistości. Wrażenie można powiedzieć, że niekoniecznie przyjemne, ale jakoś mnie nie to już nie rusza. Jest... dziwnie. Raczej stagnacja. A tak, stagnacja i czekanie.

A jako, że mnie ostatnio kupa ludzi o termin urodzin moich pytała, to podrzucam przykładowe możliwości prezentowe. Wiem, jeszcze daleko, ale może coś ładniejszego znajdziecie? Prop. 1, prop. 2 i na koniec najlepsza - propozycja 3.