Bernard Bondos

Narzędzie do upubliczniania myśli

Activity

20 04 2007, 23:09

Właśnie mi się przypomniało, że miałem coś napisać po niedawnym wypadzie do baru. Niestety, ostatnio nie trzymają się mnie moje świeżo sformułowane refleksje (no, świeżo jak świeżo, po piwie), zostają tylko jakieś niejasne, porwane wątki, których odtworzenie niekoniecznie mi się udaje. Mam jednak wrażenie, że płakać z tego powodu nie będziecie... ;) Zauważyłem również, że od kilku miesięcy tutaj, używam tego miejsca wyłącznie jako kanalizacji dla złych emocji. Czas z tym skończyć. Po pierwsze dlatego, że trzeba powrócić do pracy nad samym sobą, wszakże działanie przede wszystkim. Po drugie dlatego, że przepadałem za tamtą ironiczno-sarkastyczną wersją, opisującą rzeczywistość. Po trzecie dlatego, że... oj, no ile można?

Tak z rzeczywistości, to matura coraz bliżej (a z tej okazji obrazek na koniec, dla wszystkich maturzystów ;), a ja miast się doskonalić w niektórych dziedzinach, "głupieję w oczach", jak to określił niedawno sor M. Potrafię w tym momencie odpowiedzieć na to w jeden sposób: cóż. Świadomość, że w razie jakichś tam niepowodzeń, moje tłumaczenia będą traktowane jako wymówki i usiłowanie zrzucenia winy zamiast jako realna geneza, powoduje chęć powtórzenia odpowiedzi. Taak, kiedyś to zrobię.

A, zapomniałbym znowu. W pewnej problemowej kwestii to ja miałem źle poukładane, jednak. Zdaje się, że już uporządkowane.

Always listen to yourself

30 03 2007, 20:00

Po raz kolejny okazuje się, że należy sluchać tych myśli-błysków, pojawiających się czasem. Ponoć intuicja, ale mniejsza o nazwę, ważniejsze, że można wiele zyskać stosując się do nich (nie spotkałem jeszcze osoby mówiącej o stratach). Tym razem postanawiam, zawsze ich słuchać. Postanawiam też dane postanowienie bezwarunkowo wykonywać. Tymczasem... marnuję cenny, przedmaturalny czas, na kolejne odzyskiwanie danych z uszkodzonego dysku i ponowną instalację systemu.

A tak swoją drogą - Mori założył bloga, czym zaskoczył mnie niemiłosiernie. Igor nareszcie napisał coś u siebie, czym zaskoczył mnie mile. Pracownicy ministra, którego mam ochotę zanihilować, zabronili korzystania z kalkulatorów liczących np. funkcje trygonometryczne podczas matury z matematyki, czym mnie, delikatnie mówiąc, wkurwili. Świat się zmienia?...

How?

04 03 2007, 22:52

Wyjaśni mi ktoś, jak ja to robię, że zawsze pakuję się w znajomości, no chyba złe, pojegające na tym, że pomagam, a mi to już zawsze nie ma jak? Mam wrażenie, że większość moich znajomych to zdaje sobie z czegoś sprawę, dopiero jak samemu po dupie dostanie. Powiem (czy raczej napiszę) to i tak. Najprostsze słowa często pomagają, nawet gdy ktoś nie mówi, że jest źle.

Dlaczego jestem głupi?

27 02 2007, 23:07

Na początek wypadałoby zdefiniować głupotę. W tym określeniu można ująć wiele ludzkich atrybutów, ale najszybciej na myśl przychodzą dwa: inteligencja i decyzje. Głupi możemy być od urodzenia, bo natura obdarzyła nas niskim poziomem inteligencji. Głupcami możemy też nazwać siebie, lub zostać nazwanymi przez innych, jako efekt refleksji nad podjętymi przez nas decyzjami. Ja, owszem, głupi jestem, ale dotyczy to drugiego z wymienionych przeze mnie atrybutów.

Rozważmy więc kryteria, wg. których będziemy oceniać, czy decyzja była głupia. Aby doszło do decyzji, potrzebny jest problem, a ten powstaje dla sytuacji. Następstem decyzji będą działania, one zaś pociągną za sobą konsekwencje. Te stworzą nowe sytuacje, czyli nowe problemy, nowe decyzje... i tak bez końca. Klucz stanowi zatem sposób. Jedną z jego składowych jest nasz stan emocjonalny. Decyzje podejmowane pod wpływem emocji mogą być pochopne, będą złe, bo ich nie przemyślimy. Nie dokonamy analizy konsekwencji podejmowanej decyzji, a to doprowadzić może do sytuacji, w której będziemy nią szkodzić sobie. Prawdopodobnie, jeżeli nie zestawimy jej ze swoim sumieniem i systemem wartości, będziemy jej żałować, określimy ją właśnie jako głupią. Ja, pomimo, że staram się podejmować decyzje obiektywnie, często zostawiam sobie za mało czasu na ich roważenie, a czas właśnie stanowi następną składową sposobu. Na analizę konsekwencji i zestawinie ich z własną osobą jest on przecież potrzebny. Równie złą decyzją, będzie ta podjęta za wcześnie, jak i ta podjęta za późno. Zwlekając narażamy się na wątpliwości dyktowane emocjami, czy innymi sytuacjami, a to doprowadza do mętliku. Nie jesteśmy później w stanie wybrać właściwie, bo wdajemy się w coraz głębsze rozważania, stawiając przed sobą kolejne problemy, zmuszając się w nieskończoność do podejmowania następnych decyzji. W moim wypadku jest to przekleństwem decyzji, na których rozważenie zostawiłem sobie czas.

Jednak ostatecznym kryterium jest zachowanie. Bo co z tego, że to wszystko wiemy? Co z tego, że ja to wiem, że to ja sam potrafię w ten sposób przeanalizować swoje działania, swoje życie, że potrafię do tego dojść, skoro oprócz tego tekstu nic więcej z tego nie wyniknie? Moje wysiłki spełzną na niczym, w czego konsekwencji, nie podejmę dalszych. Nie zmienię nic w swoim postępowaniu, nie zmienię siebie. Dlatego właśnie jestem głupi. Dlatego, że nie potrafię.


Sponsorowane przez Anathemę:
A long-term problem, a temporary remedy,
but fuck it all anyway you can pretend to be happy.
So many years of pathetic lies,
empty promises and unfulfilled dreams are scattered like dust into the winds.
Looking for the sun that eclipsed behind black feathered wings.
Tomorrow never comes, there was only ever one day... but now it's too late.

The inequity of fate
The pains of love and hate
The heart-sick memories
That brought you to your knees

5 rzeczy, których...

27 02 2007, 23:02

...nie powinniście o mnie wiedzieć.
1. Z dzieciństwa pamiętam nie dużo, okres ten kojarzy mi się z traumą.
2. Cowiększe niepowodzenia i wpadki wyrzucam z pamięci, jednak wracają kąsać, niczym uzbrojony bumerang. Zazwyczaj umacniają.
3. Diagnozuję sobie zaburzenia emocjonalne, co w połączeniu z paroma innymi dolegliwościami składa się już na depresję.
4. Lubię noc i jej kojące atrybuty, na obrzeżach średnich miast najdoskonalsze.
5. Jestem hetero, co poniektórych powinno zaskoczyć...

Nie typuję do dalszej zabawy, bo nie mam kogo.